środa, 12 października 2016

Temperature Blanket #7 & BookTour "Z twojej winy"

Dziś będzie 2w1, bo nie tylko opowiem o dzierganiu koca, ale i o Book Tour organizowanym przez Poligon Domowy



Miesiąc temu zapisałam się na Book Tour i książkę "Z twojej winy", której autorką jest Krystyna Śmigielska.
Zaintrygowała mnie recenzja z bloga Poligon Domowy

I tak, zgadzam się w tym, że pozycja ta straszliwie wciąga (przeczytałam ją w dwa wieczory i ciężko było zrobić sobie te kilkanaście godzin przerwy;). Jednak momentami było zbyt chaotycznie, znikąd pojawiały się nowe postacie (dla przykładu - kuzynka oraz matka głównej bohaterki, również pierwsza nagła wzmianka o utraconej ciąży). 

O ile na początku polubiłam głównych bohaterów - Martę i Marcina - tak pod koniec zmieniłam o nich zdanie. Chłoptaś zachowywał się chwilami jak dziecko wyrwane z przedszkola (to w sumie nie odbiega od realiów, to taki typowy facet ;). Natomiast Marta podnosiła mi ciśnienie - poświęcała się dla jednego faceta, żeby ocalić mu tyłek i pozwalała innemu się skrzywdzić. Z jednej strony to mocna, silna kobieta, z drugiej naiwnością pokonałaby chmarę dzieciaków wierzących w Świętego Mikołaja. 

Było również kilka momentów, kiedy poczułam zażenowanie - gdy para zakochańców słodziła sobie tak bardzo, że od samego czytania prawie nabawiłam się cukrzycy. ;)
Również gdy Marta chwaliła się Julce swoim życiem seksualnym, którą poznała kilka minut wcześniej. Było to trochę... nie na miejscu? 

W międzyczasie, poznając coraz to nowe osoby uczestniczące mniej lub bardziej w całej tej historii, okazuje się że wszyscy starzy i nowi znajomi Marcina oraz Marty od dawna się w nich podkochują. Kolejne wzmianki o zakochanej Julii czy policjancie (oraz seksualne oferty składane Marcie co 10. stronę przez postacie męskie) zaczęły być dla mnie irytujące. I nawet ten buziak ze strony ginekologa (chyba mi nie powiecie, że całujecie się z jakimkolwiek swoim lekarzem, a już ginekologiem zwłaszcza?!?).
Na koniec nasuwa się jedno pytanie: dlaczego główni bohaterzy zwlekali tyle czasu z zastraszeniem Grawerskiego? Zostało to aż nazbyt przesunięte w czasie i wyszło to nieco przekombinowane, a szkoda.

Co by nie było, książka wywołała we mnie silne emocje (nie zawsze pozytywne, aczkolwiek były momenty z których szczerze się śmiałam). W skali od 1 do 10 dałabym tej pozycji mocne 7.
Osoby lubiące historie z mnóstwem intryg, zawirowań, nieco chaotyczne oraz te, które w swoim życiu nie doznały takich samych bądź podobnych traum co główna bohaterka, na pewno lepiej ocenią tę książkę. 



I pora szybko pokazać Wam kolejny fragment koca (tego co go na raty robię). :)
Miałam nadzieję, że uda mi się poszaleć bardziej niż w zeszłym miesiącu (klik), ale zamotałam się w szyciu i malowaniu, więc druty poszły chwilowo w odstawkę.
Nowe kawałki mają około 20 cm szerokości, a z długością jest różnie (łącznie mogą mieć jakieś 60 - 70 cm).


Poniżej 2 z 3 kawałków dzierganych z połączenia 2 cienkich włóczek w różnych kolorach. Zrobiłam 2 większe fragmenty zielono-beżowe oraz 1 mniejszy zielono-bordowy. 
Wyraźne zbliżenie na te dwukolorowe kawałki możecie zobaczyć TUTAJ. Na żywo nawet ciekawie się prezentują, więc dobrze, że cienkiej zielonej włóczki jeszcze mi zostało. Spróbuję ją połączyć z innymi kolorami!



Pozostaje mi nadrobić dziergane straty do końca października, a od przyszłego miesiąca zacznę łączyć ze sobą poszczególne kawałki (to też pokażę!).

W najbliższym czasie spodziewajcie się malowanych postów oraz relacji z efektów akcji PRZECZYTAJ&PODAJ DALEJ. Akcja oficjalnie jest zakończona, ale gdybyście mieli ochotę na taką wymianę "po fakcie" to mam jeszcze trochę książek na zbyciu. :)