poniedziałek, 15 czerwca 2015

Weekendowe szycie toreb

Czas tak pędzi, że nie wyrabiam się z prezentowaniem Wam swoich prac. Jest już połowa czerwca, a ja nie pokazałam jeszcze "uszytków" z poprzedniego miesiąca, pora to nadrobić!

Torbowe Trio

Majówkowe weekendy spędziłam bardzo twórczo - naszyłam się jak nigdy wcześniej!
Miałam okazję poszyć na innej niż zwykle maszynie do szycia, bo na elektrycznej, z różnymi zygzakowatymi ściegami itp. (w domu mam bardzo starą, wręcz zabytkową, maszynę z napędem na obie nogi - prawie jak auto Flinstonów).
Poczułam więc potrzebę przetestowania jej możliwości, by później wykorzystać ją z szałem w oczach do zmajstrowania tych oto toreb!



Uszytki miały być zwykłymi, prostymi torbami na zakupy, jednak trochę je "podkręciłam" i z powodzeniem można je nosić na codzień, jako damską torebkę na różne szpargały. Aczkolwiek na zakupach też się przydają! ;) 

Niedawno organizowałam konkurs na Adzikowym fanpage'u, w którym można było wygrać m.in. torbę z amerykańską flagą (była o tym mowa również na blogu).
Przedstawię ją Wam raz jeszcze, bo jestem z niej naprawdę zadowolona! 


Torba jak torba - ma w sobie duży otwór, więc można napakować coś do jej wnętrza... Ma też dwa ramiona, żeby ją wygodnie nosić - czy to w ręce, czy na ramieniu. 


Zajrzyjmy w jej środek! Co tam widać? 
Jest poszewka w brązowo-beżowe pasy, są też dwie kieszonki na drobiazgi (pomieszczą telefon, chusteczki czy też mały portfel). Przed zeszyciem poszewki z zewnętrznym materiałem obszyłam brzegi tkanin, żeby nic się nie spruło.


Nagroda już trafiła w ręce jednej z trzech zwycięskich osób. Oby się dobrze nosiła! ;)

Teraz pora na kolejne torby. Na drugi strzał pójdzie...


...jasna torba z grafiką - jestem w niej zakochana od momentu, w którym ją ujrzałam!
Materiał jest cudowny - gruby, sztywniejszy, dzięki czemu jest bardzo mało prawdopodobne, żeby w którymś miejscu tkanina się przetarła czy zrobiła się dziura. Żeby dorównać takiej wytrzymałości  materiału - porządnie pozszywałam brzegi, zszyłam całość i jeszcze kilka razy przeszyłam maszyną miejsca połączenia torby z ramionami. 
Ten uszytek zostawiam dla siebie - torba jest pakowana, bardzo wiernie i świetnie mi służy, więc noszę ją z uśmiechem (nawet jak zakupy są o wiele za ciężkie ;). 


Ale spójrzcie jeszcze z bliska na grafikę, prawda że świetnie wygląda? Kojarzy mi się ze średniowiecznymi motywami i malunkami, a Wam?

Gdybym była misiem, na jej widok rzekłabym "Miodzio"!



I została jeszcze jedna czarno-biała gwiazda! Akurat ta torba wystąpi w zestawie z małą kosmetyczką z tego samego materiału.
Oto i ona - torba w pepitkę!


Albo nie, najpierw kosmetyczka. ;)


Jak widać powyżej - wnętrze kosmetyczki wypełnia ten sam materiał, co w torbie z flagą, czyli w brązowo-beżowe pasy. Wszyłam jeszcze czarny zamek, żeby z jej środka nie wypadł żaden puder bądź tusz do rzęs. 


No, to w końcu czas na torbę!
Z tego materiału powstały dwa egzemplarze - jeden powędrował do siostry (nie zdążyłam zrobić zdjęć), a drugi dostał się mojej koleżance w ramach urodzinowego prezentu. 


Torba od środka wygląda właśnie tak:


Widać długą kieszeń, którą po przyszyciu do poszewki przeszyłam mniej więcej przez środek tak, żeby utworzyć dwie mniejsze kieszonki (ale nadal można w nich zmieścić coś większego).


Starałam się jak najrówniej poobszywać brzegi, zszyć ramiona itd. - w końcu miał to być prezent z okazji urodzin.
Ale żeby we wnętrzu torby nie wiało nudą - znalazła się tam dodatkowa, podwójnie słodka niespodzianka. ;) 


W późniejszym czasie powstała jeszcze jedna torba (albo już raczej - torebka z prawdziwego zdarzenia), ale nie miałam jeszcze czasu i warunków na wykonanie dobrych zdjęć, więc pokażę ją Wam kiedy indziej. 

Pamiętam, że swoje pierwsze torebki i torebeczki szyłam jako dziesięcioletni szkrab (kilka nawet sprzedałam koleżankom z podstawówki), ale po takiej dłuuugiej przerwie mam co nadrabiać!
W planach mam uszycie kopertówki (albo kilku, tak na wszelki wypadek), jednak wypadałoby najpierw pouczyć się do sesji...

Zanim to nastąpi - jeszcze jeden rzut oka na wszystkie trzy torby! 


Znikam, przysypana notatkami i książkami o hodowli owiec i innych stworów, a Was (jeśli oczywiście macie dostęp do sprzętu) zachęcam do spróbowania swoich sił w szyciu. Ale uwaga - to baardzo wciąga!