piątek, 10 marca 2017

Co za NERA! Czyli saszetka-nerka gigant

Wczorajszy Dzień Nerek przypomniał mi o tym, że jeszcze nie pokazałam Wam mojej trzeciej nerki. Albo raczej - wielkiej giga nery! 

Nerka w rozmiarze "gigant"


Na "płasko" moja saszetka wygląda niepozornie, ale dopiero po jej założeniu i wypchaniu różnorodnymi "drobiazgami" (wszak półlitrowa butelka wody nie jest aż taka mała) znacząco zwiększa swoje rozmiary i pokazuje na co naprawdę ją stać! 
A uwierzcie mi, mogę do niej wsadzić naprawdę wiele rzeczy. :) 



Nerka-nera powstała w drugiej połowie czerwca... zeszłego roku. I tak, dopiero teraz ją pokazuję. ;) 
Potrzebowałam saszetki do przechowywania dokumentów, kluczy do domu i innych tego typu ważnych rzeczy osobistych podczas wolontariatu w Nowym Zoo w Poznaniu (gdyby nie moje zdrowie, to z ogromną chęcią nadal bym tam wolontariuszowała :).
W późniejszym czasie okazało się, że taka forma nerki przydaje się również podczas biegania.

Miałam uszyć nerkę według standardowego kroju, ale byłaby za mała. W trakcie wycinania poszczególnych części dodawałam "na oko" kolejnych centymetrów, a dopiero podczas szycia zauważyłam jak bardzo zaszalałam! 



Zamiast wszyć zatrzask stwierdziłam, że wystarczą mi odpowiedniej długości paski, które będę po prostu wiązać na supeł. I to się nawet sprawdza! 
Jednak, tak dla wygody, zastanawiam się nad tym czy ten zatrzask nie byłby lepszy. 



Dla podkreślenia "damskości" mojej wielkiej nerki wszyłam różowy zamek, który całkiem nieźle komponuje się z kwiatowym motywem na wiązaniu. 


Nerkę uszyłam w jedno popołudnie, czyli jak na mnie - błyskawicznie. :) 
Niektóre rzeczy szyję nawet przez pół roku - bo np. jednego dnia zacznę, później przerzucam się na coś zupełnie innego i jakoś tak nie mogę skończyć tej pierwszej rzeczy...

Nerka ma wewnątrz sporą kieszeń, którą dla kontrastu przyszyłam czerwoną nicią, żebym w ogóle mogła ją zlokalizować. Ciężko jest bowiem zobaczyć materiał w kwiaty na identycznym tle. ;)


Ach, i jeszcze jedno - zewnętrzny materiał przypomina w dotyku zamsz, jest milutki i miękki. I pomimo zielonego koloru, którego nosić nie lubię (wspominałam o tym przy zielonym bangle'u - klik), to jednak tę moją nereczkę uwielbiam! 



Zanim zaczęłam wycinanie kawałków na nerkę i całe szycie, stworzyłam szkic tego co chcę uszyć. Ale, jak widać poniżej, rozrysowany pomysł różni się od końcowego efektu. ;)


A tak wygląda nera po założeniu, widok z boku: 



I to jeszcze nie jest jej maksymalne wypełnienie! 


PS Dziś obchodzimy Dzień Mężczyzny - więc zimnego piwa dla wszystkich prawdziwych mężczyzn! ;)