poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Ręczny boa, czyli...

...mój własny wąż na nadgarstek! To co, że "tylko" w formie bransoletki, ale nareszcie jest!

Wężowa bransoleta


Stworzenie tej gadziny miałam w planach od jakichś 2 (słownie: dwóch!) lat. Stało się tak za sprawą bloga Weraph i jej Uroborosa. Wygląda cudownie! Gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy pomyślałam, że w rzeczywistości wężowa bransoletka na pewno jest jeszcze bardziej zachwycająca. Zachciało mi się własnej wersji tęczowego węża (również ten kolor wpadł mi w serce), więc zaczęłam się uczyć szydełkowania.

Podczas nawlekania

No dobra, nie tak od razu... Najpierw konieczne były małe zakupy, jednak nie miałam nic przeciwko. ;) Zaczęłam poszukiwania odpowiednich koralików - zależało mi na Long Magatamie w tym benzynkowym, tęczowym kolorku. Do bransoletki były potrzebne również Toho 8/0, oczywiście w takiej samej barwie jak Magatama. Ale i zapięcie z głowy i ogona utkwiło mi w pamięci! Poza tym nie miałam wtedy jeszcze dobrego szydełka pod ręką, ani nawet kordonka czy igły do nawlekania koralików... Odwiedziłam Kadoro, przeszperałam większość stron w tym sklepie w poszukiwaniu ciekawych produktów (włączył mi się wtedy tryb szalony szoping, więc na dwóch paczuszkach z koralikami się nie skończyło).

Znalazłam co chciałam, zamówiłam, paczuszka przyszła i... materiały przeleżały sporo czasu zanim zabrałam się do pierwszej próby stworzenia własnego węża. Jakby nie patrzeć, takie sytuacje u mnie są niemal na porządku dziennym - są plany, są materiały, ale swoje "muszą" odleżeć zanim się wszystkim odpowiednio zajmę. Akurat do tworzenia konkretnych pomysłów (takich nie improwizowanych) muszę mieć co najmniej dobry dzień, ochotę i nieco spokoju, a z tym to różnie bywa.

Pierwsze podejście: jest za krótko!

Jakiś czas później poduczyłam się w szydełkowaniu sznurów koralikowych, więc postanowiłam dobrać się do tęczowych błyskotek. Ponawlekałam koraliki w odpowiedni sposób (Weraph podaje u siebie co i jak), pomachałam nieco szydełkiem i... zabrakło Magatamy! Nosz w morde jeża...

Jedna paczka nie wystarczyła na wykonanie bransoletki odpowiednio długiej nawet jak na moją mikro-rękę. Lecz nie mogłam tak od razu zamówić kolejnej paczuszki Long Magatamy - na stronie sklepu już ich nie było, szperałam więc w czeluściach internetu i innych sklepach z półfabrykatami, jednak nigdzie nie znalazłam tego czego mi brakowało. Dopiero jakieś pół roku temu, gdy zobaczyłam że Magatamy znowu są w Kadoro dostępne (i ja nareszcie byłam przy kasie) mogłam je zamówić. I kolejna paczka musiała odleżeć - ale to już głównie z braku czasu - bo nauka, bo studia, bo sie inżynierka sama nie zda...


I tak, przed tegoroczną Wielkanocą, miałam parcie na dzierganie, jednak zaczęło mi brakować włóczki... Musiałam przerzucić się na szydełkowanie i, żeby zaspokoić swój twórczy apetyt, odgrzebałam za krótką bransoletkę. Musiałam ją całkowicie spruć i zacząć od nowa, z większą ilością Magatamy. Nie mogłam doczekać się, aż nawlekę wszystkie koraliki i w końcu zacznę tworzyć swojego węża!

Jednak coś poszło nie tak... Bransoletka nie wychodziła mi, koraliki nie układały się, w ogóle nie mogłam się w tamtej chwili dogadać z szydełkiem. Spróbowałam od nowa. I jeszcze raz. I kolejny.
Lecz przy piątej próbie się udało! Zostało już wklejenie końcówek sznura w wężowy ogon i głowę, odczekanie aż klej wyschnie (siedziałam jak na szpilkach!), aż nareszcie była gotowa.




I tak, po całych dwóch latach podchodów do węża, dorobiłam się swojej gadziny. Chociaż na żywo bransoletka kojarzy mi się bardziej ze smokiem niż z boa tęczowym, to i tak jest świetna! Nawet pomimo kilku zwichrowanych koralikowych łusek i faktu, że ta ostateczna wersja jest minimalnie za długa na moją rękę.  

Dawno nie pokazywałam swojej mordki, pora na występ z gadziną ;)


Bransoletka miała swoją premierę jakoś w Wielkanoc albo Lany Poniedziałek, mniejsza już o to.
W każdym razie jest to jeden z lepszych prezentów jaki sobie zrobiłam! Wężyk podoba mi się jeszcze bardziej niż wypasiony jeleń czy liściasta torba. Czekam tylko na jakieś ciekawe okazje, żeby znowu go założyć!