piątek, 20 listopada 2015

Kot w dom!

Od kilkunastu dni mam w domu nowego lokatora - małą, kolorową psotniczkę! 
Zanim jednak się pojawiła, konieczne było przygotowanie m.in. zabawek, kocich akcesoriów oraz legowiska. Nie byłabym sobą, gdybym nie podjęła się własnoręcznego wykonania choć jednej z tych rzeczy. To kto zgadnie co zmajstrowałam?

Kociak rękodzielniczki nie może spać w byle czym! :)

No dobra, już Wam mówię - stwierdziłam, że nie kupię kotu gotowca do spania (ożeszbożesz, ceny niektórych jak z kosmosu!). Uparłam się, że jestem w stanie zrobić jakieś małe legowisko.
Ostatecznie wcale nie wyszło takie małe...


...ale kotek przecież urośnie! ;)

Najpierw boki legowiska (pas cienkiej, ale sztywnej gąbki) obszyłam na maszynie znalezioną w domu tkaniną. Następnie połączyłam cały ten pas z górną częścią. I zaczęły się problemy...
Na maszynie nijak nie mogłam tak ułożyć powstałego tworu z materiałem, który miał iść na spód, przy czym jednocześnie musiałabym wszyć do środka kolejny kawałek gąbki. Myślałam, że wyjdę z siebie i nie wrócę!

Kot za kilka dni miał się pojawić, a ja nie mam legowiska... Nie mogłam odpuścić!

Poszukałam w maminych krawieckich szpargałach odpowiednio długiej, grubej i mocnej igły, wspomogłam się kordonkiem (bałam się, że zwykłe nici będą na taki manewr za słabe) i zabrałam się do połączenia góry + boków z dołem. Przyszyłam to wszystko ręcznie, co trwało niemalże 2 godziny (a nie wliczam w to wcześniejszego szycia na maszynie).


Powyżej widać miejsce zszycia, przy okazji powiem Wam, że kordonek (którego użyłam do zrobienia m.in. tej koralikowej bransoletki) wytrzymał napięcie i mojego twórczego nerwa. A koteł ma gdzie spać. ;)




Kotka dostała już wdzięczne imię Niunia, które baaardzo do niej pasuje (zwłaszcza, gdy wołam niu-niu gdy zaczyna broić). Miałam już okazję tworzyć w jej towarzystwie i zdążyła m.in. podgryzać latające sznurki od powstającej plecionki oraz trochę urozmaiciła mi malowanie koszulki (zobaczcie sami TUTAJ). 

Temat wyzwania na Art-Piaskownicy jest w tym miesiącu po prostu idealny, więc z radością zgłaszam się do zabawy!


A Wy - macie swoich futrzastych psotników lub pomocników? :)