wtorek, 29 września 2015

Bluzka z worka

W końcu wzięłam się za swoje ciuchy! Dokonałam małej przeróbki na pewnej bluzce i to właśnie o tym będzie dziś mowa.


Jakiś czas wstecz musiałam porządnie przeryć swoją szafę, odłożyć na bok za małe ciuchy (prawie ich nie było) oraz te za duże (nooo, tych się trochę nazbierało!). Uzbierała się również kolejna sterta odzieży do przeróbek - czyli takich, które chcę albo zmniejszyć, albo przemalować, albo uszyć z nich zupełnie coś nowego. 

Problem w tym, że mam już odłożone mnóstwo różnych fatałaszków do szyciowych celów...

Już po tym jak uzbierała się przeróbkowa kupka stwierdziłam, że muszę sobie samej dać bana na zakupy w lumpkach/szmateksach/second-handach! Ale to tylko do momentu aż w końcu przerobię te wszystkie ciuchy czekające w kolejce do maszyny do szycia. Coś czuję, że do końca tego roku się chyba z tym wszystkim nie wyrobię, ech... 

Więc najwyższa pora przerabiać!
Na pierwszy strzał poszła za wielgaśna bluzka z sh. Kupiłam ją ze względu na przezabawny nadruk. I postanowiłam nieco ją zmniejszyć, bo w męskiej eMce cała się topiłam...



Prawda że fajna mordka? ;)


Nie robiłam zdjęć podczas zmniejszania i ponownego przeszywania koszulki, ale jak najbardziej pokażę Wam jak wygląda ona teraz!


I tak:
zmniejszyłam cały korpus bluzki,
zrobiłam węższe rękawki
i wycięłam pas materiału przy dekolcie (nie wiem jak to się zwie, w każdym razie straszliwie denerwuje mnie to w niemal każdej koszulce!).
Następnie podwinęłam materiał i przeszyłam na maszynie x2. Stąd te podwójne przeszycia.



Teraz nawet włochaty stwór z koszulki jakby bardziej się cieszy! ;)


I jeszcze coś - nie miałam jak obszyć krawędzi materiału, więc przeszyłam podwójnie zwężone boki i rękawy. 



Po wycinaniu, kombinowaniu i zszywaniu przymierzyłam bluzkę - no i nareszcie pasuje!
Zostawiłam nieco luzu, żeby wygodniej się w niej spało (tak, będzie na nocną koszulkę ;).

Czy tylko mi się wydaje, czy rzeczywiście mam taką minę jakbym chciała kogoś sklepać? :O

Wracając jeszcze na moment do szycia - tę koszulkę zmniejszałam jeszcze na starej maszynie (mam na myśli tę deptaną, którą napędza się w taki sam sposób jak auto Flinstonów), ale w kolejnych szyciowych przygodach pomagać mi będzie nowa znajoma. :) Biada jej jak się nie sprawdzi!