piątek, 20 lutego 2015

Coś z niczego, czyli naszyjnik z odzysku

Postanowiłam wziąć udział w recyklingowym wyzwaniu - wczoraj zaczęłam, a dzisiaj rano dokończyłam moją pracę. A cóż to takiego?
Zrobiłam naszyjnik z serduchem, używając wyłącznie rzeczy "z odzysku", ratując je tym samym przed trafieniem do kosza.


Serducho jest dwustronne, ale o tym za chwilę! Najpierw zobaczcie jak wyglądał naszyjnik "na surowo". ;) 


Na powyższym zdjęciu znajdują się rzeczy, których użyłam, czyli: 
- zepsute słuchawki od telefonu 
- stara płyta cd
- spinacze, które walały się po szufladzie itp. 
- podstarzałe lakiery do paznokci (na pazurkach już nie prezentują się tak fajnie i o wiele za długo schną, bo są już starej daty i od dawna przymierzałam się do ich wyrzucenia. Ale, jak widać, jeszcze do czegoś się przydały)

Słuchawki, a raczej sam kabel, posłużyły jako baza naszyjnika. 
Z płyty wycięłam serce, które pomalowałam z jednej strony czerwonym lakierem, a z drugiej niebieskim (dzięki temu jest dwustronne). 
A spinacze? Odpowiednio powykręcane posłużyły jako... końcówki i zapięcie! Udało mi się też zrobić z nich zawieszenie do serca. 
No to wrzucam całą sesje zdjęciową mojego naszyjnika! ;)











Moją pracę zgłaszam do wyzwania "Sztuka recyklingu" na http://alagaj.blogspot.com/