poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Na ostro i na słodko

Cześć i czołem!
Natrafiłam jakiś czas temu na kolczyki z zawieszkami-żyletkami. Od razu wpadły mi one w oko, więc postanowiłam stworzyć własną wersję ostrych jak żyleta kolczyków!
Zawieszki niby takie same, ale wystarczyło dodać po małej, ozdobnej srebrnej kulce oraz po krwistoczerwonym koraliku, żeby uzyskać jeszcze ciekawszą i oryginalną ozdobę. 

środa, 23 kwietnia 2014

Bransoletkowe co nieco

Święta minęły w mgnieniu oka, wraz ze świętami skończył się wolny czas. Zostało jedynie trochę sernika i wspomnienie innych pyszności odłożonych w formie tłuszczyku (zwykle na bioderkach, ale w cycki chyba też coś poszło;). 
Na szczęście nie minęła mi ochota na tworzenie, pojawiła się wena twórcza i w wolnej chwili wzięłam się do roboty! 

Bransoletka wręcz błyskawiczna w wykonaniu -  
zrobiona z zamszowego sznurka w kolorze kobaltowym (uwielbiam go!), który wystarczyło przełożyć przez łańcuszek w kolorze złotym (ogniwka powinny być wystarczająco duże, aby przełożyć przez nie sznurek). Doczepiłam jeszcze maleńką kokardkę i tyle! 
5 minut pracy wystarczyło, żebym miała teraz nową ulubioną bransoletkę. ;)



Coś dla kawopijcy - 
zamszowe sznurki w kolorze czarnym (jak mocna, stawiająca na nogi kawa!) oraz jasnobrązowym, który przypomina swoją barwą kawę z mlekiem. Całość ozdobiona zawieszką w kształcie ziarnka kawy. 



Znak nieskończoności nadal nie wychodzi z mody, ale tym razem pokażę go Wam w innym wydaniu.
Zamiast użyć łącznika do plecionki czy sznurków zamszowych, podpięłam tylko łańcuszek w kolorze złotym do znaczka nieskończoności i... tyle! Kolejna ekspresowa w wykonaniu bransoletka.



Tutaj było już trochę więcej zachodu - był problem z końcówkami i za małymi ogniwkami, które szerokością wewnętrzną nie pasowały do czarnego rzemienia.
Mówi się trudno, trzeba sobie jakoś radzić - ogniwko do koniczynki zrobiłam ze szpilki (zwykle używa się ich do kolczyków, ale jak dla mnie są one uniwersalne), pokombinowałam z zapięciem i doczepiłam jeszcze jedną zawieszkę (kokardkę), żeby całość prezentowała się weselej.


I jak podobają się Wam takie rozwiązania? :)

sobota, 19 kwietnia 2014

Czarno-biało-szydełkowo

W przerwie między przedświątecznym myciem okien, odkurzaniem i robieniem porządków powstały nowe szydełkowo - koralikowe cudeńka.

Jedna w wersji z końcówkami w kolorze złotym, druga - w kolorze srebrnym. 
(Przeczuwam, że któraś z moich starszych sióstr będzie chciała jedną z nich!;)



Obie bransoletki wykonane zostały z koralików czarnych (mniejszych) i białych (nieco większych) - w prosty sposób udało się uzyskać niesamowity efekt końcowy!
Wystarczyło nanizać na kordonek na przemian - jeden biały i jeden czarny koralik. I tak z 90 cm sznura koralikowego i przy udziale szydełka w kilka godzin powstały kolejne szydełkowe bransoletki.



Do bransoletki z końcówkami w kolorze złotym doczepiłam zawieszkę-serduszko...



...a przy końcówkach srebrnych sprawdziło się urocze serduszkowe zapięcie.





I wykrakałam - jednej z sióstr już się spodobała bransoletka z elementami w złotym kolorze. 

* * *

Korzystając z okazji, chciałabym życzyć Wszystkim Wam zdrowych, spokojnych świąt spędzonych w rodzinnej atmosferze.
I wesołego jajka! ;)

środa, 9 kwietnia 2014

Pierwsza bransoletka szydełkowa

Nareszcie się udało!
Już w zeszłym roku zapowiadałam, że spróbuję upleść bransoletkę z koralików za pomocą szydełka. Minęło sporo czasu zanim się za to zabrałam, ale jak to się mówi - lepiej późno niż wcale. ;)
W ruch poszedł cieniowany różowy kordonek, szydełko (rozmiar 12, czyli 1mm) oraz mnóstwo koralików. Samo ich nawlekanie było żmudnym, nudnym i niekończącym się zajęciem, ale wszystko było dopiero przede mną!
Robienie "oczek" na szydełku to pikuś, ale już szydełkowanie z koralikami - nie do końca, przynajmniej na początku... 
Trzy razy rozpruwałam początek robótki, dopiero za czwartym razem wszystko zaczęło iść jak po maśle. Po kilku godzinach robótki nie mam czucia z prawym kciuku, dostałam koralikowego oczopląsu, ale - było warto! 



Bransoletka już wypleciona, teraz trzeba tylko ją wykończyć!




Zawsze o czymś zapomnę, tym razem były to końcówki do wklejania... Zamiast zamówić wcześniej odpowiednie, musiałam na szybko wygrzebywać coś z moich skromnych zasobów i pół godziny przymierzać końce bransoletki do różnorodnych, różnistych końcówek. Na szczęście znalazły się dwie w kolorze złotym.


Końcówki są, teraz jeszcze zapięcie i łańcuszek do regulowania długości.
No, i jeszcze zawieszka do ozdoby.

Oto efekt końcowy!






Chyba będę musiała zrobić siostrze podobną, bo znowu łazi za mną i mi truje, że też by chciała. ;)