O MNIE

Blog "Adzik tworzy!" założyłam w sierpniu 2013 roku w celu pokazania ludziom, że przerabianie ciuchów czy robienie biżuterii może być ciekawym zajęciem, które da się lubić
Chciałam zmotywować nie tylko siebie, ale i rodzinę, znajomych oraz ludzi zaglądających na niniejszego bloga do własnoręcznego tworzenia oryginalnych rzeczy, którymi można się nie tylko pochwalić i poprawić sobie nastrój, ale też wyróżnić z tłumu. Poza tym rękodzieło to świetne hobby, o którym trudno zapomnieć, i o czym sama przekonuję się coraz bardziej niemal na każdym kroku. :)

Zanim powstał "Adzik tworzy!", przez długi czas zabijałam nudę i przeglądałam różne internetowe strony, blogi i serwisy, na których pełno było ręcznie wykonanych przedmiotów. Miały w sobie urok, piękno i niepowtarzalność! Niektóre z tych rzeczy wystawione były na sprzedaż, jednak nie było mnie na nie stać. Co więc zrobiłam? Zrezygnowałam z rabowania banków i napadania na staruszki, żeby zdobyć trochę pieniędzy, a zaczęłam odkładać przysłowiowy grosz do grosza. Funduszy nadal nie starczało na zakup gotowego rękodzieła, więc poszłam inną drogą - postanowiłam zainwestować w siebie i... nieco pierwszych sznurków, zawieszek i koralików! 

Zaczęłam tworzyć biżuterię - najpierw makramowe bransoletki, które były nieco koślawe. Później kolczyki z nierównymi loop'ami oraz, nie zawsze ładnie wyglądające na koniec, zawieszki z modeliny termoutwardzalnej (sami zobaczcie).
W międzyczasie kupiłam zestaw farb akrylowych, żeby odmalować sobie z nudnych ciuchów coś wesołego. Zaczęło się od Ciasteczkowego Potwora, którego mam do dziś (nadal niesprany!). 

Po założeniu bloga (do czego namówiły mnie starsze siostry, ich znajomi oraz kumpele) przyszedł czas na fanpage - Adzik tworzy - bransoletki, kolczyki i inne. Tak jak w nazwie - zaczęło się od bransoletek i kolczyków, ale chciałam zachować sobie coś innego na później. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia jak bardzo się w to wkręcę...
Aktualnie fanpage ma nieco skróconą nazwę - został Adzik tworzy, bo już nie ograniczam się do tworzenia biżuterii. Od początku 2016 roku moje szyto-malowano-biżuteryjno-naprawcze możliwości zaczynają powoli mnie przerastać. Ale co się dziwić, tak bywa gdy jest się wzrostu krasnala. ;)

Obecnie tworzę nie tylko biżuterię (również ją naprawiam i przerabiam), ale też ręcznie maluję bluzy, t-shirty i kuchenne fartuszki. Nie boję się szydełka ani drutów, malowanie mebli też już mi nie straszne, a nawet przerabiam ciuchy znalezione w second-hand'ach.
Ach, przecież jeszcze szyję - sporo toreb (jak powstała jedna dla mnie, tak musiało powstać kilka kolejnych dla sióstr i znajomych), różnego typu etui, kosmetyczki i fartuszki do gotowania...


Wystrzałowy fartuch

Powoli zaczynam też z szyciem odzieży dla siebie - jest to dla mnie najlepsza opcja, gdyż przy moich gabarytach dobre rozmiarowo ciuchy znaleźć mogę głównie na dziale dziecięcym. Warto znaleźć zalety takich sytuacji: szyjąc dla siebie będę mogła rozwinąć się w kolejnej twórczej dziedzinie, będę mieć ciuchy jakie chcę mieć i nie będę ograniczać swojego wyboru do odzieży z tzw. sieciówek, które (nie kryjmy się z tym) nie zawsze zadowalają  kupujących swoją jakością. Przy okazji zaoszczędzę trochę grosza, no i będę nosić ciuchy wykonane na miarę, specjalnie dla mnie! :)

Nie potrafię wskazać jednej ulubionej techniki. Bo np. kiedy już mam dość makramy - przerzucam się na szycie, później malowanie czy koraliki, żeby po przerwie powrócić do wyplatania z nową mocą i pomysłami!

Lubię próbować nowych rzeczy, a jeszcze bardziej uwielbiam sprawdzać swoje możliwości i to na ile mnie stać. Z każdą nowo poznaną techniką przybywa mnóstwo nowych pomysłów i rozwiązań, jest jeszcze więcej radochy i samozadowolenia. A to przecież świetne uczucie - zadowolenie z siebie, ze swoich umiejętności!

Naszyjnik z 3 sznurków (DIY)

Malowanie szafy

W naszyjniku "Smocze łuski"

T-shirt z namalowanym ręcznie łapaczem snów

Uszyłam też wystawowy kombinezon dla psa

Ponadto, od kwietnia 2016 roku, na moim fanpage'u rozkręcam co weekendową Akcję:Reperację. Chcę zachęcić ludzi do naprawiania/przerabiania zniszczonych przedmiotów, które da się jeszcze uratować, oraz do recyklingu rzeczy "śmieciowych". Na własnym przykładzie udowadniam, że MOŻNA i co tydzień pokazuję jeden pomysł od siebie, a inni rękodzielnicy lub prywatne osoby mogą zaprezentować podczas Akcji swój projekt. Najciekawsze zgłoszone pomysły publikuję w specjalnym poście na blogu (pierwsze, kwietniowe podsumowanie).
Zainteresowanych odsyłam do szczegółowego opisu Akcji:Reperacji.


Cały czas się uczę, poprawiam umiejętności i zdobywam nowe doświadczenie w rękodziele. I nadal zdarza się, że coś wyjdzie mi krzywo, koślawo, nieestetycznie. Jednak nie poddaję się (niby banał, ale za często się o tym zapomina) i próbuję dalej. Można to porównać do sportu - nie nauczysz się robić idealnego salta po pierwszej nieudanej próbie. Czasem trzeba zaliczyć glebę, żeby kolejnym razem szaleć w powietrzu z radości i satysfakcji. :) 

I tego Wam właśnie życzę - dużo odwagi i satysfakcji z Waszych pasji! Nawet jeśli to nie rękodzieło zakręciło Wam w głowach. 
Niemożliwym jest osiągnięcie doskonałości tak z marszu, od razu, natychmiast. Warto o tym pamiętać, żeby się nie zniechęcić. Próbować, ćwiczyć, rozwijać się. I jeszcze jedno: 
nie bójcie się tworzyć!