niedziela, 15 lutego 2015

Książka z filcem

Podczas przerw w czytaniu każdemu molowi książkowemu przydaje się zakładka - może nią być zakładka "rasowa" specjalnie kupiona, skasowany stary bilet, kawałek wyrwanej z zeszytu kartki... Wzięłam się ponownie za czytanie Harry'ego, a że stara zakładka nieco się zdezelowała - postanowiłam zrobić sobie nową. I to z filcu!




Zaczęłam od czegoś łatwego, żeby się nie zniechęcić już na początku szycia. 


Serduszko nie wymagało wielkiej filozofii, wystarczyło wyciąć 2 takie kawałki i zszyć je po bokach.
Dzięki temu zakładkę można założyć na rogu kartki, a po zamknięciu książki serducho nie wypada!



Później bardziej "zaszalałam" - pomieszałam ze sobą różne kolory filcu, w pewnym momencie przydał się również klej. 



Z taką zakładką (i takim dużym kwiatem rzucającym się w oczy) na pewno nie zgubimy momentu,  w którym skończyliśmy czytać! 


Nadeszła pora na coś skromnego, delikatnego, uroczego - kolejne serce, ale w wersji mini. Podczas zszywania ze sobą obu kawałków, włożyłam pomiędzy nie końcówkę długaśnej wstążki. W taki sposób w ciągu dosłownie kilku minut (nie więcej niż 5!) zrobiłam trzecią zakładkę. 


Niepozorna z wyglądu, ale bardzo dobrze spełnia swoje zadanie! :)



Książka już przeczytana, najwyższa pora wypożyczyć kolejną część. A w międzyczasie pokażę Wam jeszcze całą filcową trójkę!


Szczerze mówiąc, z rezerwą podchodziłam do filcowych zakładek. Nie do końca mi się to widziało, w dodatku nie ufałam zakładkom w stylu serducha zakładanego na róg kartki. Myślałam, że takie coś szybko wyleci z książki, ześlizgnie się i zgubi. A jednak, myliłam się!
To za co się dziś zabieracie? Za czytanie książek czy wykonanie zakładek z filcu? ;)