wtorek, 16 grudnia 2014

Jak zarwać nockę? Twórz bransoletki!

Jeszcze NIGDY nie miałam tak pracowitego i zalatanego przez rękodzieło weekendu! Fartuchy, koszulki, bransoletki... Wszystko dosłownie latało, nie wiedziałam za co brać się najpierw! Święta tuż, tuż, więc ogarniałam nie tylko prezenty dla bliskich, lecz również mniejsze i większe zamówienia. Zamiast imprezować w sobotni wieczór - siedziałam z farbami i półfabrykatami do rana, żeby się ze wszystkim wyrobić. Chyba cudem się udało! 
Dobra, koniec narzekania! Teraz pokażę Wam kilka ze stworzonych przeze mnie rzeczy, które tak bardzo owładnęły mną w ostatni weekend (nie pokażę wszystkich - jak już wspomniałam, ogarniałam prezenty dla rodziny i znajomych, a nie chcę im zepsuć niespodzianki). 

Usiądźcie wygodnie i cieszcie swoje oczy! :)




Rzemykowa bransoletka z niebieskiego sznurka woskowanego ze śnieżynką...



...oraz śnieżynkowe wiszące kolczyki! 

I tak skomponowany został mały zestaw, z którego w kilka minut została "przechwycona" bransoletka. 





Kolejna partia śnieżynek - tym razem w kolorze antycznego brązu:


- w wersji z koralikami (niby niebieskie crackle, ale w zależności od światła mienią się od błękitów po fiolety!)



 - z niebieskim sznurkiem woskowanym


I teraz nieco z zachcianek: 

- dwie bransoletki - dla dwóch sióstr (zgadnijcie jaki jest napis na zawieszkach ;)
Obie czarne, z regulowaną długością jak w rzemykowych bransoletkach, ale z plecionym, makramowym fragmentem, do którego podpięłam zawieszki.




- bransoletka szydełkowo-koralikowa z koralików TOHO r. 08 (6 koralików w rzędzie - 5x Opacque Jet, 1x Dark Topaz), z zapięciem i regulacją długości w kolorze złotym. 
I znowu moja siostra będzie robić za kuriera (muszę w podziękowaniu wymyślić dla niej coś fajnego pod choinkę ;).






Przypomniałam sobie o białych, małych koralikach w kolorowe literki, które zamówiłam "dawno, dawno temu..." i które czekały na jakieś pomysły. I się doczekały! Aczkolwiek z początku nie taki był plan na napis...
Chciałam zrobić jedną bransoletkę z napisem "HOPE" i do kompletu drugą z "LOVE" albo "PEACE". W paczuszce z koralikami było pełno powtórzeń m.in. literki "F" i "S", ale tylko jeden koralik "E"! No jakim prawem, się pytam?! 
Próbowałam przerobić jedną z "eFek" na "E", ale koraliki są strasznie oporne i odporne na drapanie w nich (nawet stolarskimi nożami! Ożeszbożesz palce mnie jeszcze bolą...) i tyle powiem, że ni cholera, nie udał się mój niecny plan. 
Byłam tym tak sfrustrowana, że ułożyłam niżej widoczny napis, wzięłam 3 kawałki sznurków woskowanych (czerwony, niebieski i czarny) i wyplotłam! 
I jakoś do tego napisu znalazłam wszystkie niezbędne literki. Ciekawe...





Bransoletka ma regulowaną długość, koraliki jak widać są białe z kolorowymi literkami, sznurki z kolorach: niebieskim, czerwonym, czarnym.

Jak wcześniej wspominałam, nie są to wszystkie rzeczy, jakie udało mi się zrobić przez weekend. Był jeszcze fartuch, wcześniej naszyjnik ("kula" na szydełku, niebawem pokażę!), naszyjnik z Harrego Pottera... Ale jeden post to za mało, żeby pokazać to wszystko od razu! Muszę dawkować Wam (i sobie;) zdjęcia i historie z wprowadzania pomysłów w życie. 

Muszę się już żegnać, 10 stron artykułu o dzikich gęsiach samo się nie przetłumaczy, niestety... 
 Do zobaczenia wkrótce!