środa, 23 kwietnia 2014

Bransoletkowe co nieco

Święta minęły w mgnieniu oka, wraz ze świętami skończył się wolny czas. Zostało jedynie trochę sernika i wspomnienie innych pyszności odłożonych w formie tłuszczyku (zwykle na bioderkach, ale w cycki chyba też coś poszło;). 
Na szczęście nie minęła mi ochota na tworzenie, pojawiła się wena twórcza i w wolnej chwili wzięłam się do roboty! 

Bransoletka wręcz błyskawiczna w wykonaniu -  
zrobiona z zamszowego sznurka w kolorze kobaltowym (uwielbiam go!), który wystarczyło przełożyć przez łańcuszek w kolorze złotym (ogniwka powinny być wystarczająco duże, aby przełożyć przez nie sznurek). Doczepiłam jeszcze maleńką kokardkę i tyle! 
5 minut pracy wystarczyło, żebym miała teraz nową ulubioną bransoletkę. ;)



Coś dla kawopijcy - 
zamszowe sznurki w kolorze czarnym (jak mocna, stawiająca na nogi kawa!) oraz jasnobrązowym, który przypomina swoją barwą kawę z mlekiem. Całość ozdobiona zawieszką w kształcie ziarnka kawy. 



Znak nieskończoności nadal nie wychodzi z mody, ale tym razem pokażę go Wam w innym wydaniu.
Zamiast użyć łącznika do plecionki czy sznurków zamszowych, podpięłam tylko łańcuszek w kolorze złotym do znaczka nieskończoności i... tyle! Kolejna ekspresowa w wykonaniu bransoletka.



Tutaj było już trochę więcej zachodu - był problem z końcówkami i za małymi ogniwkami, które szerokością wewnętrzną nie pasowały do czarnego rzemienia.
Mówi się trudno, trzeba sobie jakoś radzić - ogniwko do koniczynki zrobiłam ze szpilki (zwykle używa się ich do kolczyków, ale jak dla mnie są one uniwersalne), pokombinowałam z zapięciem i doczepiłam jeszcze jedną zawieszkę (kokardkę), żeby całość prezentowała się weselej.


I jak podobają się Wam takie rozwiązania? :)